Pomoc PFR dla firm była i jest nieoceniona. Ale z czasem ujawniły się problemy systemowego niezgrania celów tarczy PFR z jej efektami – przyznaje skarbnik Północnej Izby Gospodarczej i doradca podatkowy Michał Wojtas. – Przede wszystkim firmy zamknięte w lockdown-ie gospodarki były zamknięte o prawie 2 miesiące dłużej (do 25.05.2021 r.) niż okres, w którym miały wydać środki na subwencję PFR 2.0. Zarówno PFR jak i Rząd milczą w tej sprawie, a firmy z sektora MŚP musiały zadeklarować milionowe zwroty. Część z nich to podmioty, które nie mogły działać bo były zamknięte, a wydatkując w dłuższym czasie środki z dofinansowania PFR nie mogą ich teraz rozliczyć, gdyż nie mieszczą się w krótszym okresie rozliczeniowym. W takiej sytuacji znajduję się m.in. dwie sieci gastronomiczne w naszym regionie. PFR nie reaguje na argumenty, że firmy nie mogły wydać środków w okresie rozliczenia subwencji, gdyż były zamknięte i uruchamiały się dopiero po otwarciu gospodarki pod koniec maja 2021 r.
Przedsiębiorcy narzekają również na kontakt z instytucjami finansowymi. – PFR albo nie odbiera korespondencji, albo odpowiada jak komornik – wszystko zgodnie z regulaminem i trzeba płacić.
Mówimy o firmach, które najpierw subwencja PFR uratowała przed zamknięciem, pozwoliła przeżyć, a błąd PFR i Rządu teraz ma je z powrotem dobić. Jaki jest tu sens gospodarczy?
Michał Wojtas – wspólnik, doradca podatkowy, doradca sukcesyjny
Wróć