Od wybuchu wojny w Ukrainie w przestrzeni medialnej pojawia się coraz więcej informacji o cyberatakach zarówno na prywatne firmy, jak i instytucje państwowe. A systemy podatkowe mogą być szczególnie na nie narażone.
Obecnie już prawie wszystkie dane, rozliczenia, raporty i sprawozdawczość dotyczące podatków odbywają się w sieci. I nie jest to tylko opcja, ale w większości przypadków obowiązek.
Przez to, że system podatkowy został scyfryzowany, stał się bardzo narażony na ataki. Jest jak krwiobieg państwa, a każda awaria czy celowy cyberatak spowoduje, że administracja skarbowa zaczyna być ślepa i głucha. Nie tylko nie może się komunikować ze sobą, ale traci też kontrolę i kontakt z podatnikami. Tymczasem nie słyszałem, żeby resort finansów skupiał się szczególnie na tej kwestii. Owszem, pracownicy skarbówki są szkoleni pod kątem informatycznym, wdrażane są kolejne rozwiązania, ale trudno ocenić, jak są zabezpieczone. Do tego awarie systemów do rozliczeń czy e-Puap są na porządku dziennym, zwłaszcza gdy ze względu na zbliżające się terminy podatkowe stają się przeciążone. Sam od pół roku nie mogę uruchomić zblokowanej skrzynki na e-Puap, z której jako profesjonalny pełnomocnik mam obowiązek korzystać. To niepokojące, bo jeśli państwo nie jest w stanie rozwiązać tak błahego problemu, to czy jest w stanie zabezpieczyć miliony danych i tysiące systemów przed hakerami?
Michał Wojtas – wspólnik, doradca podatkowy, doradca sukcesyjny